Przyjeżdżasz na Majorkę bez wielkich oczekiwań, a wyspa potrafi Cię zaskoczyć. W dzień króluje słońce, pachnące kwiaty i lazurowe zatoki. Morze mieni się odcieniami błękitu, a szerokie promenady zachęcają do długich spacerów i leniwego podziwiania krajobrazów.

Nocą Majorka pokazuje swoje inne oblicze. W turystycznych anklawach, jak słynny Megaluf, panuje zgiełk i chaos – tu spotykają się młodzi turyści, którzy po raz pierwszy odkrywają smak i działanie alkoholu. W tej dzielnicy mieści się również klub BCM, uważany przez wielu za jeden z najlepszych na świecie. Nie wszystkim odpowiada jednak taki klimat – czasem lepiej uciec stamtąd Uberem do spokojniejszych miejsc, jak Puerto Portals czy Port Andrax. W portowych miasteczkach noce pachną oliwkami i winem, a rozmowy przeciągają się do późna w rooftopowych barach, z widokiem na migoczące światełka morza.
Nieco dalej, w stronę Can Picafort czy portu Alcúdia, plaże stają się szersze, a krajobrazy łagodniejsze. Warto wypożyczyć auto i odkrywać ukryte zakątki wyspy – można też spróbować lekcji surfingu. Majorka uczy, że nawet wśród różnic można znaleźć wspólny język, że kłótnie mijają, a przyjaźnie pozostają. To rozmowy przy wschodzie słońca, spacer po cichych uliczkach – właśnie one tworzą prawdziwy urok wyspy.

