NEVADA – LAS VEGAS –
Miasto grzechu, pokera, kaca i ślubów udzielanych przez Elvisa Presleya. Miasto imprez, nieplanowanych zakupów, tatuaży i wszystkiego, co „zostaje w Vegas”.
Las Vegas to światło pośrodku pustyni, niekończąca się impreza, hazard, złudzenia i spełnione (lub przegrane) marzenia. Neonowe kasyna, z których niektórzy nie potrafią już znaleźć wyjścia. Przepych, ekstrawagancja, smak ryzyka i adrenaliny.
To miejsce ludzi o kamiennych twarzach, siedzących przy okrągłych stołach pokerowych, z zastawionymi domami i przekonaniem, że kolejny ruch odmieni ich życie.
Stukot szpilek i eleganckich butów wysiadających z czarnych samochodów. Garnitury, cygara, suknie wieczorowe. Głośne, eleganckie echo śmiechów odbijające się od ścian hotelowych lobby.
Na Fremont Street — klasyczny klimat, jak z filmu. Na Stripie — nowoczesność, wysokie hotele, restauracje z gwiazdkami Michelin i widowiska Cirque du Soleil. Szampan wylewający się z okien apartamentów. Wieczory panieńskie i kawalerskie pełne śmiechu, krzyków i braw.
Weneckie gondole płyną przez sztuczne kanały, a Ty — nawet będąc trzeźwym — możesz poczuć się jak pijany. Od nadmiaru świateł, bodźców, ludzi i dźwięków.
Ale to też miasto tych, którzy tu żyją i pracują. Tworzą swoje historie — zarówno te spektakularne, jak i codzienne, ciche.
Możesz stanąć pod Wieżą Eiffla, zobaczyć koncert w MSG Sphere, wyścig Formuły 1 lub walkę UFC. A potem spotkać Sfinksa i przejechać się Diabelskim Młynem. Zjeść kolację w jednej z eleganckich restauracji i wziąć ślub, który poprowadzi sam „Elvis”.

A na koniec?
Możesz skończyć w Dolinie Śmierci — jednym z najgorętszych miejsc na Ziemi.
W aucie bez klimatyzacji, z bólem głowy i wspomnieniami, które zostaną z Tobą na długo.
Las Vegas to świat stworzony po to, by zapomnieć o rzeczywistości.
Błyszczy jasno — zanim znów ogarnie Cię cisza pustyni.

Miasto iluzji, neonów i blichtru. Tutaj noc nigdy się nie kończy, a dzień bywa tylko krótkim przerywnikiem między kolejnymi kieliszkami szampana. Las Vegas jest trochę jak miraż na pustyni — lśni, kusi, a czasem zostawia z pustymi kieszeniami i lekkim bólem głowy. Ale czy to nie dlatego wszyscy tu przyjeżdżają?

