Kiedyś pachniał wakacjami all-inclusive.
Kolorowe opaski, gigantyczne zjeżdżalnie. Dziwnie ciepła, spokojna woda Morza Czerwonego.
Samoloty wojskowe przelatujące nad twoją głową.
Chowanie się za plecami mamy, gdy mężczyzna w turbanie na targu proponuje 10 wielbłądów za twoją rękę.
Jazda quadem przez pustynię, gdzie nie ma cienia, a piasek przykleja się do skóry jak kurz historii.
Przystanek, na którym wszyscy palą sziszę.
Gogle, które zostawiają ślad na twarzy, ale chronią cię przed piaskiem.
Pamiętasz zejście z łódki w poszukiwaniu kolorowych rybek i rafy, która wydaje się być wyjęta z baśni. Odpłynięcie za daleko, a gdy wypłyniesz na powierzchnię — widzisz pięć identycznych łodzi i nie wiesz, do której wrócić.
Pamiętasz wielbłądy prowadzone przez dzieci, które mają zaledwie dziesięć lat.
I zamieszki w Kairze — Egipt, który krzyczał, że chce zmiany. A Plac Tahrir drżał w światowych transmisjach.
A teraz Egipt wraca. Ale inaczej.
To białe sukienki, lniane spodnie, hibiskusowy drink w dłoni.
Biżuteria, chustki na głowie.
Taniec na festiwalu pod piramidami w Gizie.
Tajemnicze spojrzenia, które odbijają się od kamiennej twarzy Sfinksa.
Imprezy pod piramidami — rejwy, laserowe światła malujące niebo, twarze rozświetlone rytmem basu.
Sakrum i zabawa w jednym oddechu.
Bo gdzie indziej zatańczysz pod budowlami sprzed pięciu tysięcy lat?
Piramidy — grobowce, które przetrwały więcej niż imperia.
Budowano je, gdy Europa jeszcze nie miała imion.
A jednak wciąż są tu mumie, szczelnie owinięte w złote tajemnice.
Hieroglify, których nie potrafisz odczytać, ale czujesz ich znaczenie.
Sarkofagi — zdobione jak naszyjniki królowych.
Cienie bogów, których imion nie znasz, ale które patrzą w milczeniu.
Nil — wieczny, kołyszący, jak tchnienie innego porządku.
Kanały — już nie tylko te starożytne, ale też nowoczesne, przemysłowe.
Sueski, który łączy morza i interesy.
Przecina kraj i czas. Przekopuje przeszłość, żeby zbudować przyszłość.
Egipt to też zapach.
Kumin, mięta, kardamon.
Bazary pachnące kurzem i przyprawami. Pachną czasem.
Kleopatra i Nefretete.
Bastet, Horus, Isis, Nemesis — wszyscy tu są.
W murach. W oddechu pustyni.
W snach o czymś większym niż codzienność.
Miejsce, które nigdy nie przestało być legendą — tylko teraz ma Wi-Fi, open bar i infinity pool.
Egipt to archeologia duszy.
To przestrzeń między światami.
To opowieść, która zależy od tego, jak na nią spojrzysz.

Egipt to tysiące lat cywilizacji wciśnięte między windsurfing a luksusowy hotel z widokiem na przeszłość.

