Tanzania i Zanzibar

między niebem a ziemią

To miejsce wygląda jak pocztówka z dzieciństwa – lekko przykurzoną, ale wciąż błyszczącą. Tanzania i Zanzibar to spektakl natury, gdzie powolne kroki słoni mieszają się z szybkim trzepotem skrzydeł flamingów.

Z jednej strony rozległe sawanny Serengeti i krater Ngorongoro – majestatyczne, niemal nadprzyrodzone, z ciszą głębszą niż hałas. Z drugiej – Zanzibar: koronkowe uliczki Stone Town, gdzie historia kryje się pod białą farbą domów.

To miejsce narodzin legendy Freddie’ego Mercury’ego. Muzeum w Stone Town to hołd dla jego głosu, ale też bębny na plaży, rytmiczne limbo, śmiech ludzi i cichy szelest palm. Mieszkańcy są otwarci, serdeczni i pełni życia.

Zanzibar to smak mandazi z koszyka, grillowanych ryb z przyprawami z trzciny cukrowej i imbiru. Plaże miękkie jak aksamit, pełne kolorowych latawców kitesurferów i żagli windsurferów. Kokosy chłodzą dłonie, słońce grzeje ramiona, a zachody słońca przy pokazach ognia i tańcu limbo wyglądają bardziej filmowo niż realnie. Można leżeć pod białym baldachimem, z książką, słuchać wiatru i zapomnieć o świecie.

Możesz pływać łodzią o świcie, łowić ryby, a także nurkować z butlami przy rafach, gdzie ryby mają kolory jak pastelowe szkice. Odwiedzić prywatne wyspy, oglądać małpki i słonie w ich naturalnym środowisku. Chodzić po farmach przypraw, pić herbatę z goździków i cynamonu, spać w łóżkach z widokiem na ocean i basenem, który zdaje się nie mieć końca.

A kiedy zmęczy Cię zgiełk, możesz usiąść w małej knajpce przy dziurawej ulicy, gdzie ludzie niosą wiadra, a przez środek drogi spokojnie przechadza się krowa – zupełnie jakby czas tu płynął inaczej.

Na Kilimandżaro – świętą górę przebijającą chmury – można wejść z przewodnikami, śpiąc po drodze w namiotach. Za odpowiednią opłatą każdy może podjąć tę drogę, by zobaczyć, jak niebo naprawdę dotyka ziemi.

Na Prison Island żyją żółwie olbrzymie – spokojne i majestatyczne, z mądrym spojrzeniem wolniejszym niż czas.

A mimo to czasem czuć, że czegoś brakuje. Zanzibar na zawsze pozostanie dla mnie symbolem tej przewrotnej prawdy – że nawet w bajkowym krajobrazie, wśród pięknych momentów, można czuć się, jakby się było w klatce. Że nie zawsze piękno koi. I że nawet kiedy masz wszystko, możesz nie mieć nic.

To także miejsce robaków i komarów, z którymi dzieli się łóżko, ale też poranków pachnących świeżym powietrzem. Tu lokalni artyści malują obrazy, a każde spojrzenie przez okno opowiada inną historię. Czas płynie cicho, miękko, powoli.

Tanzania i Zanzibar – przestrzeń spotkań. Sztuki i ciszy. Sawanny i oceanu. Pustki i pełni.

Nie masz dostępu do tej zawartości. Musisz utworzyć konto.

Masz już subskrypcję? Zaloguj się!

Wykup subskrypcję – odblokuj dostęp

  • Access to all blog posts. (100 zł is aprox. € 25 / $28)
    Dostęp do wszystkich wpisów na blogu.
  • Szczegóły płatności