Izrael

Przykład kraju, którego nazwa w dzisiejszym świecie nie budzi już wyłącznie podróżniczych skojarzeń.

Nie mówimy o nim bezinteresownie — musimy albo poprzeć, albo zaprzeczyć.

Nie da się powiedzieć, że było tam pięknie, nie odnosząc się do tego, co dzieje się dziś.

Ale nawet najdoskonalsze auto popełni błędy, jeśli prowadzi je niewłaściwa ręka.

I to nie jest wina auta.

Izrael to ziemia pachnąca przyprawami, kadzidłem i opowieściami zapisanymi w piasku.

Miejsce o historii tak potężnej, że nie należy do przeszłości — tylko do teraźniejszości, którą się oddycha.

To chaos i cisza. Ciężar i lekkość.

To kraj, w którym możesz pojechać do Jerozolimy i zatrzymać się w milczeniu,

albo do Tel Awiwu — gdzie wypijesz kawę w słońcu, zjesz lunch przy plaży

i poczujesz, że życie naprawdę może być lekkie.

To Tel Awiw — gdzie w jeden wieczór wypijesz arak, zatańczysz na dachu z widokiem na morze

i usłyszysz sześć języków splatających się w jedną rozmowę.

Tu wchodzi się boso do świątyń, a ulice są święte — nawet jeśli nie wiesz dlaczego.

Jerozolima oddycha, jakby cała Ziemia trzymała tu oddech.

Zachód słońca nad Morzem Martwym wygląda jak coś, co nie powinno istnieć naprawdę — a jednak istnieje.

Słona woda unosi cię jak żadna inna.

A błotna maseczka wygładza twoją twarz, jakby chciała ją zapamiętać.

W Negewie piasek parzy stopy, ale nocą chłód pustyni przynosi ukojenie.

To ten moment, gdy rozbijasz namiot i patrzysz w niebo — na gwiazdy rozsypane, jakby ktoś zrobił to tylko dla ciebie.

Izrael to kraj, w którym wszystko dzieje się naraz.

To smak hummusu, daktyli i falafela jedzonych rękami przy ulicznych stolikach.

W Jaffie odnajdziesz ślady starożytnych kupców.

W Hajfie — graffiti w trzech alfabetach.

W Ejlacie — błękit, który nie potrzebuje filtra.

Izrael to stan skupienia.

Nie da się go w pełni zrozumieć — ale można go poczuć.

I to uczucie zostaje z tobą na długo po tym, jak już stamtąd wyjedziesz.

To życie głośne, intensywne, nie zawsze proste.
Ale zawsze prawdziwe.
I to czuć — w oczach ludzi, w ich głosach, w tym, jak się uśmiechają, spierają, kochają, żyją.
Z pasją, ale i z tradycją, która nie zna półśrodków.

Nie masz dostępu do tej zawartości. Musisz utworzyć konto.

Masz już subskrypcję? Zaloguj się!

Wykup subskrypcję – odblokuj dostęp

  • Access to all blog posts. (100 zł is aprox. € 25 / $28)
    Dostęp do wszystkich wpisów na blogu.
  • Szczegóły płatności